



Historia tego oto pana jest dość długa. Najpierw wyruszył z Polski do Reykjaviku, gdzie na jakiś czas zamieszkał w butiku. Pół roku temu, za namową pewnej pary z Madrytu, przeniósł się z nimi do Hiszpanii, gdzie chyba juz na stałe osiadł. A tam, zwyczajem smutnych misiów, męczy zwierzęta domowe, pije i pali. Ech, co za opinia na świecie...








Nuda....




















